rusztowania, rusztowanie, rusztowania katowice

Temat: Jak wasze operacje przyjęło otoczenie?
Ukrycie operacji w moim wypadku nie będzie trudne leczę się na bulimie i mogę powiedzieć ze to z tego powodu ląduje w szpitalu. Po przeczytaniu waszych komentarzy myślę, że jedyne, co ukryje to fakt ze płaciłam za operację sama. Powiem, że operacja była ratunkiem przed bulimią, i że była refundowana.

Większość moich obaw czy powiedzieć o operacji, dotyczy jednak tego, że przez kilka ostatnich lat potrafiłam sobie poradzić z nadwagą. Utrzymywałam wagę w granicy BMI 25. Teraz tak przytyłam z powodu początków bulimii i psychoterapii (po prostu odpuściłam sobie, miałam już dość wiecznej walki), przeraza mnie to, moją mamę jeszcze bardziej. To ona powiedziała, że może ta operacja rozwiąże moje problemy. Ja marzyłam o operacji, od kiedy pierwszy raz o niej usłyszałam, utrzymanie mi, bowiem w miarę smukłej sylwetki to były nieustające diety. W sumie ja nie czuje potrzeby ukrycia operacji w tajemnicy, to mama uważa, że powinnam. Według mnie chyba tylko cena sprawia, że z zabiegu tego nie korzystają wszyscy, którzy o szczupłą sylwetkę muszą wałczyć tak jak ja. Mam nadzieje, że po zabiegu moja męczarnia się skończy.
Nie przeraża mnie myśl o wymiotowaniu, jako nastolatka miałam kamienie w woreczku żółciowym (jestem już po laparoskopii), wymiotowałam kilka razy w miesiącu czasem, co 2-gi dzień. Do tego można się przyzwyczaić.


Tak sobie teraz pomyślałam, tamta operacja przyniosła mi taką ulgę, wreszcie nie musiałam wiecznie myśleć o tonach leków, skończyły się bolesne ataki, wreszcie byłam normalna, taka jak inni, przestałam wstydzić się siebie, skończyły się podłe żarty i komentarze. Myślę, że tego samego oczekuję po ChLO.

Źródło: otylosc.org.pl/viewtopic.php?t=253



Temat: Kamienie w woreczku żółciowym...
Ja od roku zmagam się z tym problemem. W zeszłym roku 2 tyg przed Wielkanocą zaczęłam na prawdę odczówać wątrobę i woreczek. Ale dolegliwości jako takie były wcześniej. Jednak karmilam piersią, a że mam problemy z żołądkiem mój były lekaż brał to za niestrawność i do konca, nawet jak już było strasznie leczyl mnie miętą i rumiankiem. Doszlo do tego, że wogóle przestałam jeść a w ostatnich dniach pić. W końcu prywatne usg wykazało , że mam zatkane drogi żólciowe w wątrobie i złogi w woreczku. Na drugi dzien po badaniu miałam już żółtaczkę. Nie bez problemu dostałam się do szp.Barlickiego w Łodzi. Tam endoskopowo oczyszczono mi drogi w wątrobie. Natomiast między innymi na złogi brałam przez półroku Proursan. Podobno rozpuszcza sie nim kamienie do 1.5cm. Mi złogów nie rozpuścił. Jedyne pozytywne działanie, to to, że rozrzedza żółć, co w moim przypadku jest korzystne. Cena kuracji zależna jest od apteki. U siebie za paczkę proursanu placiłam 82zł. W Łodzi w aptece nieopodal szpitala tylko 53zł Niestety z tego co slyszałam, rzadko kiedy pomaga w starciu z kamieniami. Pozostaje laparoskopia lub tradycyjna operacja. Ja się nie poddałam bo na razie nieżle się czuję. Mam swoją dietę i piję rególarnie cholesol. Działa rewelacyjnie. Nic mnie nie boli, i nawet zgagi nie mam. Chodze do swojego gasrrologa, który robil mi endoskopię. Na razie operację mi odradza.
Źródło: suczyniec.pl/viewtopic.php?t=16260